Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki i chleby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki i chleby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2009

Zapomniane

Lata cała nie jadłam chleba ze śmietaną... Kojarzy mi się z powrotami z podstawówki, kiedy nie było jeszcze gotowego obiadu... Zapaławszy nagle wielką ochotą, przyrządziłam sobie takiego kromala, z domowego razowca, polaną melasą...

A co do samego chleba... Piekę praktycznie co weekend. Tym razem nie stosowałam się sztywno do żadnego przepisu, wrzuciłam po prostu do środka co mi na myśl przyszło, trzymając się ogólnych zasad.

0k 450-500g ciasta zakwaszonego (żytniego)
ok 600g mąki pszennej (tj resztka orkiszowej, resztka pełnoziarnistej, dopełnione zwykłą białą do odpowiedniej konsystencji ;)
łyżka cukru brązowego
łyżka soli
łyżeczka sproszkowanej kolendry
pół szklanki ziaren orkiszu
pół szklanki płatków owsianych

Orkisz i płatki owsiane zalałam wrzątkiem, zostawiłam na noc. Rano wyrobiłam ciasto, zostawiłam do wyrośnięcia (ok 3h), ponownie wyrobiłam, przełożyłam do blaszek, gdzie rosło sobie jeszcze ok 2h, piekarnik nagrzałam do 200deg, piekłam ok 40min

niedziela, 30 listopada 2008

Chleb kardamonowo-anyżkowy (na zakwasie)

Strasznie chlebowo się tu ostatnio zrobiło :) Postaram się jutro urozmaicić menu, w końcu weekend korzenny mamy, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej!

W każdym razie dzisiaj coś, czym sięzachwyciłam po ukrojeniu pierwszej kromki :) Przepis na ten chleb opublikowała w swoim czasie Liska na cincinie. Jako, że jestem maniaczką kardamonu musiałam wypróbować :) Chleb wyszedł pyszny, bardzo aromatyczny (co akurat nie każdemu może odpowiadać), jest dość wilgotny, ma sporo dziurek, ja się nim zajadałam :)

A oto przepis:
  • 240 g gorącej wody o temp. ok. 80 st C + 50 g mąki żytniej - dokładnie wymieszać, uważając, żeby nie zrobiły się kluchy i zostawić na noc.
  • Na drugi dzień wymieszać z:
200 g żytniego zakwasu
40 g miodu
50 g wody
300 g mąki żytniej (dałam po połowie chlebową i razową)
1 łyżeczka soli
łyżeczka ugniecionych nasion kardamonu (no dobra, dałam ciut więcej ;))
łyżeczka nasion anyżu

Wyrobiłam ciasto, zostawiłam do wyrośnięcia, potem znów przemieszałam, i zostawiłam na drugie rośnięcie w keksówce. Piekłam jakieś 40min w temperaturze jakoś między 180 a 220 (w kuchence o dużym rozrzucie ;)) - po pół godzinie wyjęłam z foremki dla lepszej kontroli (chleb jest upieczony jak popukany od spodu daje głuchy odgłos)

niedziela, 23 listopada 2008

Bajgle na zakwasie

Znalazłam przepis na blogu evenki. Jako że od dawna miałam ochotę na bajgle, a w lodówce wesoło bąbelkowało sobie pół słoika zakwasu... Od razu wpadły mi w oko :) Idealne na śniadanie (rosną w lodówce) - nie spodziewałam się, że aż takie pyszne wyjdą :)

Przepis (Te ilości to raczej z przymrużeniem oka należy potraktować ;)):
- 693 g mąki pszennej
- 304 g zakwasu (u mnie żytni)
- 308 g zimnej wody
- 2,5 g (7/8 łyżeczki) drożdży instant
- 13,5 g (2 i 1/4 łyżeczki) soli
- 18 g (1 łyżka) cukru
- 15 g (4 i 1/3 łyżeczki) proszku słodowego - dałam trochę cukru, ciut melasy...
- 47 g mleka w proszku
- 1 łyżka sody do gotowania
- dodatki do posypania

Z 8 pierwszych składników zagnieść ciasto, zostawić na 10 min, ukulkać 10 kulek, znów odstawić na 10 min. W tym czasie przygotować blachy z pergaminem (w przepisie stoi jeszcze, że mają być posypane kaszą manną... ja jakoś nie widziałam potrzeby ;)) Z kulek zrobić bajgle (najlepiej wsadzając w środek palucha i obmacując brzegi) - a potem siup do lodówki. Rano nagrzać piekarnik do 230 stopni, zagotować wodę z sodą i wrzucać do niej poklika - na pół minuty, po czym włożyć do piekarnika i skręcić temperaturę do 200 stopni. Piec, aż się zarumienią ;)


piątek, 17 października 2008

Mój pierwszy chleb na zakwasie

Zawsze myślałam, że to bardzo skomplikowane i ma małą szansę powodzenia... Ale jako, że moje motto życiowe brzmi "Co? Ja, *motyla noga* nie dam rady?" zakupiłam mąkę żytnią i zabrałam się do roboty. Na początek zakwas - z tego co ogólnie wyczytałam na necie wyszło, że trzeba zrobić z mąki i wody breję i postawić na kaloryferze, czasami dodając do słoika więcej brei. Pierwszy etap przeszłam. Jak brei było już całkiem sporo, przeszłam do etapu drugiego. Przejrzałam kilka przepisów, ale wszędzie była mowa o 2-3 łyżkach zakwasu, ewentualnie robieniu z nim jakichś cudów. Jakie 2-3 łyżki, ja mam tego cały słoik!!! W końcu, zachęcona komentarzami, zdecydowałam się na "Tatterowiec".


Przepis z lekką modyfikacją:

400g zakwasu żytniego razowego
150ml wody
100g mąki żytniej razowej
300g mąki pszennej chlebowej (nie miałam, dałam 100g razowej orkiszowej i 200 tortowej)
1 łyżka soli
1 łyżeczka demerary
dodałam jeszcze po garstce pestek dyni i siemienia lnianego

Wszystko wymieszałam (lepkie bardzo było), odstawiłam na godzinę, wymieszałam jeszcze raz, przełożyłam do małej keksówki wysmarowanej oliwą i obsypanej otrębami, posmarowałam na wierzchu oliwą, przykryłam folią i wstawiłam do piekarnika z włączoną żarówką. Po ok. 2h chleb podwoił już swoją objętość, więc posypałąm tym i owym i przekręciłam pokrętło do pozycji "200" - kiedy się nagrzało, spryskałam chleb i piekarnik wodą. Po niecałej godzinie pieczenia był gotowy - rewelacyjnie smakuje i ma obłędnie chrupiącą skórkę :) Pierwsze koty za płoty, będę robić go częściej, zaraz dokarmię zwierza w słoiku coby na poniedziałek mieć na kanapki na drugie śniadanie - dzięki Tatter!

piątek, 3 października 2008

Zielono mi... (matchabułeczki)

Szaleństw z Matchą ciąg dalszy (nowa paczka już w drodze, więc mogę zaszaleć i skończyć poprzednią). Od pewnego czasu chodziły za mną bułeczki z matchą (kiedyś wypatrzyłam na tym blogu i stwierdziłąm, że mus) - dziś uznałam, że nadszedł TEN dzień.

Przepis:

400g mąki
2 łyżeczki matchy
łyżeczka drożdży instant
szklanka mleka
30g cukru
pół łyżeczki soli
30g stopionego masła
pasta z fasolki azuki*

Z cukru, mąki, mleka, drożdży zaczęłam wyrabiać ciasto, na koniec wlałam jeszcze masło; kiedy się wyrobiło, odstawiłam do wyrośnięcia (u mnie godzina, ciepło było), podzieliłam na 15 części, odstawiłam na chwilę, potem nadziałam pastą z azuki, odstawiłam jeszcze na jakieś 20-30 min, piekłam w 180 stopniach, aż się upiekły ;) Bułeczki są mięciutkie, nie są bardzo słodkie, smak hetbaty nie jest bardzo narzucający się - taki akurat fajnie wyczuwalny - no i mina osoby, która bez zbytnich oględzin szybko chwyci za bułkę, ugryzie i zobaczy jej kolor jest bezbłędna.

*Pasta z azuki - namoczyć fasolkę azuki na noc, potem gotować, aż się rozgotuje, posłodzić (tak dość sporo, słodkie ma być), dodać trochę oleju i zmiksować. Jeśli jest za rzadka, jeszcze chwilę pogotować aż do uzyskania odpowiedniej (pastowatej) konstystencji - świetnie pasuje do matchy.

piątek, 8 sierpnia 2008

Przekleństwo wiosny 2004 czyli cebulaki :)

Oj tej wiosny przeklinałam tego, co je wymyślił... I nie mogłąm zrozumieć, jak to może ludziom smakować (w bufecie były takie gumiaste, z prawie surową cebulą, fuj!) - ale ostatniomi czasy zaczęły za mną chodzić (tak czasem mam z rzeczami, których nie lubię - to samo było z bawarką - chociaż to było przelotne - napiłam się, zrobiło mi się lepiej, ale dalej nie przepadam) - no i upiekłam - o od tej pory koniec :) Szczególnie jak są takie cieplutkie, chrupiące... Mogłąbym zjaeść każdą ilość. Ten przepis jest super na śniadanie - krótko rosną, a w czasie rośnięcia akurat się cebula zdąży usmażyć.

paczka drożdży instant
0.75 szklanki ciepłego mleka
łyżeczka cukru
szklanka mąki zwykłej
szklanka mąki razowej
szczypta soli
2 łyżki oleju
jajko
łyżeczka suszonego oregano

4-5 cebul
pół szklanki wody

Wymieszać drożdże z mlekiem i cukrem, odstawić. Przesiać mąkę, wymieszać z solą i oregano, dodać olej, jajko i drożdże z mlekiem, wyrobić. Uformować kulki, położyć na blasze z pergaminem, przykryć i odstawić do wyrośnięcia. W tym czasie pokroić cebulę, podsmażyć - kiedy będzie się złoćić, dolać wodę i doprawić (czym kto lubi - ja np pieprzem, solą i przyprawą do grilla) poddusić, wygotować wodę. W plackach zrobić dołki spodem szklanki, nałożyć w nie cebulę, piec ok 20 min w 220 stopniach (tj w moim kowbojskim piekarniku... gdzie indziej pewnie trochę dłużej)

środa, 30 lipca 2008

Buły rosną, a ty śpisz

Tyle razy wchodziłam na blog kuchareczki, że nie wytrzymałam... I o dziwo wyszły - węszę w tym jakiś masoński spisek, tym bardizej, że mają jakąś taką magiczną włąściwość, że co nie spojrzę na miskę z nimi, to jest ich mniej...



Przepis (skopiowany z ww. bloga)

Składniki:


  • 2,5 dag masła lub margaryny (dałam olej)

  • szklanka mleka,

  • duża szczypta soli,

  • 2,5 dag drożdży (dałm półtora łyżeczki instant),

  • 1 jajko, 50 dag mąki (dałam trochę tortowej, trochę razowej),

  • mleko do posmarowania



Przygotowanie:
Wieczorem przygotuj ciasto: rozpuść masło, ostudź (wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową). Rozetrzyj drożdże w odrobinie mleka, dodaj sól, jajko, resztę mleka, masło i mąkę (najlepiej rozmieszaj wszystkie składniki oprócz mąki i dodawaj ją etapami podczas dalszego mieszania). Wyrób gładkie ciasto, możesz dodać ewentualnie trochę więcej mąki. Uformuj 12 okrągłych bułeczek (mi wyszło 15...). Ułóż na posypanej mąką desce. Wstaw na noc na dolną półkę lodówki. Rano nagrzej piekarnik do temperatury 250oC. Przełóż bułeczki na wyłożoną pergaminem blachę, podsmaruj każdą z nich mlekiem i piecz około 10 minut (ja piekłąm dłużej, bo nie mogłam się doczekać, aż mi się piekarnik na tyle rozgrzeje...)

sobota, 26 lipca 2008

Chlebek zawinajny w 2 kolory

Przepis zamieściła w swoim czasie na cincine Hichotka (zmodyfikowany z książki "sekrety kuchni") - od razu wpadł mi w oko... Tyle, że przepis był z melasą, a jako, że jej nie miałam, za to pod ręką stała puszka z matchą a mamy zielony tydzień...



Składniki: (ja robiłam z połowy porcji)
  • 1 i 1/2 łyżki suszonych drożdży
  • 120 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki cukru pudru (dałam zwykły...)
  • 75 dkg mąki pszennej
  • 30 dkg mąki razowej
  • pół łyżki soli
  • 2 i poł szklanki ciepłego mleka
  • 8 dkg masła
  • 3-4 łyżki melasy (dałam matche)
  • 1/4 szklanki siemienia lnianego

Drożdże rozpusścić w letniej wodzie z łyżką cukru, odstawić na 5 minut. 40 dkg mąki pszennej resztę cukru i sól wymieszać. Dolewć drożdże, mleko i rozpuszczone ciepławe lekko masło. Mieszać powoli do uzyskania jednolitej masy.

Podzielić masę na dwie porcje:
  • Do jednej porcji dodać resztę mąki pszennej i wyrabiać aż będzie elastyczne (jeżeli zajdzie potrzeba doleać wody bądź dosypć mąki tak by ciasto miało jednolitą konsystencję - nie lejącą!!). Uformować kulę i włożyć do miski natłuszczonej oliwą. Kulę obkręcić tak aby cała kula była obsmarowana delikatnie oliwą. Odstawić amy na godzinę.
  • Do drugiej porcji ciasta dodać melasę, mąkę razową oraz siemie lniane. Dobrze wyrobić i potraktować jak pierwszą porcję ciasta.
Natłuścić foremki do ciasta: 21cmx11cm.
  • Pierwszą część ciasta rozwałkować na lekko posypanej mąką stolnicy na prostąkąt ok. 40x20 cm.
  • Drugą porcję rozwałkowujemy w identyczny sposób jak pierwszą.
Nakłożyć obie porcje na siebie (oba prostokąty tak by pod spodem był jasny a na wierzchu ciemny) Przecinąć nożem na pół tak by powstał prostokąt 20x10 cm. Rozwałkować je i włoyć do foremek.

Odstawić na godzinę do wyrośnięcia pod przykryciem.
Piec przez ok. pół godziny tem. 220*C