wtorek, 30 września 2008

Matcha jogurtowa

Uwielbiam tę herbatę - smakuje świetnie, ma obłędny kolor, a wyczyniać z nią można cuda-cudeńka. Zanim pierwszy raz jej spróbowałam, myślałam o niej jako ot, takiej tam ciekawostce - tymczasem stałą się dla mnie odkryciem roku. Szkoda tylko, że nie ma jej w sklepie za rogiem ;)

1 łyżeczka matchy
pół szklanki jogurtu naturalnego
pół szklanki mleka
cukier (niekoniecznie)
lód (niekoniecznie)

Matchę zalać odrobiną gorącej wody i porządnie wymieszać. Zmiksować mleko z jogurtem i cukrem, połączyć wszystkie składniki, wymieszać (można wtedy porobić fajne wzorki...) lub zmiksować (żeby była pianka...). Polecam, pycha!



8 komentarzy:

notme pisze...

Jaki piękny zielony :)
Jeszcze nie piłam matcha, a juz tyle dobrych smakow z nia widzialam :)

jabberwocky pisze...

Spróbuj koniecznie - ciężko dostać, ale naprawdę warto :) właśnie zrobiłam zamówienie na kolejną paczkę :)

zemfiroczka pisze...

No masz! jak juz coś przetestuję, to zawsze pojawi się coś, czego jeszcze nie testowałam! ;)

Matcha, matcha...w sklepach z herbatą do kupienia? Gdzie się zaopatrujesz? Boś mi chętki narobiła ;))

pozdrówka

ps. mała prośba- zmień proszę nazwę z życie od kuchni na historie kuchenne- dasie? ;))

jabberwocky pisze...

Się wszystko da ;) Blogger sam wpisuje domyślą, i tak zostawiam zazwyczaj. A Matchę najlepiej chyba kupić przez internet (np masala.com.pl albo allegro) - ponoć bywa też w sklepach typu "kuchnie świata" - myślę, że w sklepach z herbatą też można zamówić, ale nie wiem, jak to się kalkuluje.

notme pisze...

Zaczynam jej poszukiwac i mam nadzieje ze ja wkrotce znajde :)

zemfiroczka pisze...

Dzięks.
Ale ona, to taki proszek jest, tak?

pozdr

jabberwocky pisze...

Tak, proszek :) Można też kupić sproszkowaną senchę, nie próbowałam, ale ponoć już nie est tak dobra (choć kilka razy tańsza)

zemfiroczka pisze...

Ano właśnie- przejrzałam sobie ceny i perfidnie to drogie jest- za 50 g nie schodzą z ceny poniżej 35 złociszy. Ehhh, ale i tak się pokuszę ;)

pozdr